Flora-Art

Bezpieczny noworodek podczas sesji

Wielkimi krokami zbliża się 14 października, czyli kolejna edycja akcji "Bezpieczny noworodek na sesji". Już po raz czwarty będziemy rozmawiać o tym, jak powinna wygądać sesja zdjęciowa, aby była jak najbardziej przyjazna, najspokojniejsza, ale przede wszystkim najbezpieczniejsza dla maleństwa. Z tej okazji postanowiłam, że w tym roku i ja muszę wziąć w niej udział.

Nie da się ukryć, że współcześni rodzice oszaleli na punkcie fotografii swoich dzieci i oczywiście nie można im się dziwić. Sama mam klientów, którzy zaczynają od sesji brzuszkowej, a kończą na pierwszym dniu przedszkolaka swojej drugiej lub trzeciej pociechy. Możliwości jest teraz wiele – sesje noworodkowe, stylizowana, specjalne świąteczne czy z okazji chrztu, a następnie wywołanie zdjęć w formie pocztówek, kalendarzy czy na płótnie. Oczywiście wtedy nie tylko rodzice, ale i dziadkowie są zachwyceni pięknymi pamiątkami. Pytaniem jest czy wszystkie dzieci zawsze mają ochotę brać w tym udział. Otóż uważam, że dzięki odpowiednim warunkom w studio, dobremu podejściu fotografa i rodziców oraz zapewnieniu 100% bezieczeństwa, można powiedzieć, że jak najbardziej – dzieci lubią sesje lub przynajmniej nie mają nic przeciwko nim.

Bezpieczeństwo malucha dla mnie, z punktu widzenia ratownika medycznego, jest najważniejsze. Nie ma możliwości, żeby podczas sesji wydarzyło się coś, co zagrażało by zdrowiu lub rozwojowi dziecka.

Każdy fotograf noworodkowy powinien mieć obszerną wiedzę na temat noworodka, jego zachowań, oraz tego, jak z nim postępować. Konieczne jest także, aby fotorgaf potrafił udzielić pierwszej pomocy, w razie niespodziewanego wypadku. Pamiętajmy, że przy takich maleństwach nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego i mimo tego, że obecnie w szkołach rodzenia kładzie się duży nacisk na naukę pierwszej pomocy, wciąż nie jest to wiedza obowiązkowa. Poza tym rodzice w sytuacji stresowej mogą wpaść w panikę, a wtedy właśnie fotograf ma za zadanie zająć się wszystkim. Nie bójmy się zatem przed sesją dowiedzieć, co umie nasz fotograf. Jego podstawowa wiedza z zakresu pierwszej pomocy upewni nas też w przekonaniu, że jest to właściwy człowiek na właściwym miejscu, który nie skrzywdzi dziecka np. nieprawidłową pozycją.

Osobiście bardzo szeroko pojmuję kwestię bezpieczeństwa w czasie sesji. Trzeba przede wszystkim zacząć od odpowiedniego ułożenia dziecka. Kogóż nie rozczulają zdjęcia noworodków wspierających główkę na rączkach? Oczywiście nikt nie sądzi, że maluch (w dodatku śpiący) sam tak zapozuje. Ale musimy pamiętać, że główka noworodka stanowi ¾ jego całkowitej masy. Do uzyskania dobrego efektu niezbędna jest mama, która przytrzyma główkę i zapewni asekurację małego modela. Moim ciekawym spostrzeżeniem jest to, że zazwyczaj mamy są spokojniejsze i pewniejsze niż tatusiowie (ale do kwestii podejścia rodziców jeszcze dojdziemy).

Zdjęcia z asekurowanym dzieckiem są poddawane obróbce graficznej, zazwyczaj jest to złączenie dwóch zdjęć lub stemplowanie ręki czy palca, który asekurował. Te wszystkie czynniki składają się na dobry efekt końcowy.

Dziecko ma być nie tylko spokojne podczas sesji, ale musimy zadbać o to, aby i później nic im się nie stało – czyli krótko mówiąc musimy utrzymać odpowiednią temperaturę w studio. Dla noworodka, który jeszcze nie dawno przebywał w spokojnym środowisku, gdzie temperatura wynosiła 36 stopni zatrzymywanie ciepła jest bardzo istotne i bradzo pracochłonne. Maluchy bardzo szybko się wychładzają, gdy leżą na golaska, dlatego niezbędnym sprzętem każdego fotografa jest farelka, która delikatnie owieje ciepłem główną gwiazdę sesji. Pomiędzy ujęciami należy otulić dziecko kocykiem, nie skazywać go na leżenie na golasa podczas wybierania dodatków lub gdy zmienia się tło.

Mówiąc o dodatkach dochodzimy do kwestii higieny – ubranka, kocyki, dodatki, tła i całe studio – muszą być czyste i zadbane. Po każdej sesji trzeba je wyprać i wyczyścić w specyfikach nieszkodliwych dla dzieci. Nie ma możliwości, żeby wyciągać zakurzone i przybrudzone rzeczy, które leżały w pudle od poprzedniego Bożego Narodzenia. Pamiętajmy też, że dzieciom mogą przydarzyć się różne wypadki natury fizjologicznej i oczywiście nie trzeba wspominać, że po takich przygodach bezwzględnie wszystko czyścimy, nawet jeżeli wiąże się to np. z oddaniem czegoś do pralni chemicznej. Starannie też dobieramy materiały, aby nie „gryzły” ani w żaden inny sposób nie przeszkadzały dzieciom.

Wzorową higienę musi zachowywać także sam fotograf – częste mycie rąk, a bezpośrednio przed sesją zastosowanie żelu antybakteryjengo to konieczność. Paznokcie powinny być krótkie, aby przypadkowo nie podrapać maluszka i oczywiście czyste.
W przypadku noworodków pojawia się też kwestia ochrony niezagojonego pępka. W Polsce wiele dzieci wychodzi ze szpitala z tzw. klamrą na pępku więc podczas zdjęć i przy zmienianiu pozycji trzeba zachować wszelką ostrożność, aby nie naruszyć klamry i nie naderwać niezagojonego pępka.

Po podstawach podstaw możemy przejść do rzeczy z pozoru banalnych, a w rzeczywistości niezwykle ułatwiających pracę. Myślę, że trzeba zacząć od nastawienia rodziców, które stworzy atmosferę w czasie sesji. Jeszcze wcześniej, nawet przy samym ustalaniu terminu należy wytłumaczyć rodzicom jak wygląda przebieg sesji, co będziemy robić oraz, że wszystko zależy od dziecka. Może się zdarzyć, że komuś bardzo zależy aby posadzić dziecko na rowerku czy w samochodziku, podczas gdy dziecko ma dwa miesiące i ta stylizacja jest po prostu niemożliwa.. Fotograf zawsze musi znaleźć złoty środek – nie urazić rodzica, ale też zasugerować, że te zdjęcia nie są bezpieczne i nie podejmie się wykonania ich. Podobnie jest w przypadku, gdy maluch po prostu się czegoś boi (np. tiulowych spódniczek, chociaż mama marzy o córci- baletnicy). W takich sytuacjach musimy pamiętać, że coś co dla większości noworodków jest przyjemne lub zupełnie neutralne, dla tego jednego malca może przerodzić się w ogromny stres. Wykazujemy się zatem wielką cierpliwością zarówno w stosunku do dzieci jak i ich rodziców.
Rodzice muszą też mieć świadomość, że nie robimy niczego na siłę, a sesja na pewno nie potrwa 30 minut, a czasem może być to nawet kilka godzin. Również jeżeli coś się wydarzy przed zdjęciami, np. maluch zaśnie w drodze, lepiej aby spóźnili się 15 czy nawet 30 minut, niż żeby wyrywali go ze snu i dowieźli zdenerwowane i zmęczone dziecko.

Zawsze dbamy o wyciszenie maleństwa, ponieważ w ten sposób nie tylko ułatwiamy pracę, ale także unikniemy tzw. efektu moro (efekt obejmowania- czyli reakcja, w której dziecko nagle energicznie porusza konczynami jakby chciało objąć), który na zdjęciach jest niepożądany. Często noworodki zasypiają bez problemu, zdarza się jednak, że niezbędna jest mama, która nakarmi i utuli dziecko. Przydatne są także wszekiego rodzaju szumy czy popularne misie-szumisie, które przypominają dziecku najlepsze w jego życiu czas, czyli czasy w brzuchu mamy. Czasami przy uspokajaniu przydatne są też smoczki.

Studio każdego fotografa noworodkowego powinno posiadać przewijak oraz kanapę, by rodzic w spokoju mógł przebrać lub nakarmić maluszka.

Fotograf noworodkowy powinien stale się rozwijać i poszerzać wiedzę, aby gwarantować nie tyko usługi na najwyższym poziomie, ale przede wszystkim spokojne i przyjazne dla dziecka przeżycia. Nie można zaprzeczyć – jest to piękny zawód, ale pracujemy z bardzo wymagającymi modelami, którym trzeba wybaczyć wszelkie gwiazdorzenie. Zatem przed każdą sesją nastrajamy się optymistycznie i myślimy o tym jak w przyszłości dorośli ludzie sami sobie pozazdroszczą tak szczególnych pamiątek.

Bezpieczeństwo noworodka w czasie sesjiBezpieczeństwo noworodka w czasie sesjiBezpieczeństwo noworodka w czasie sesjiBezpieczeństwo noworodka w czasie sesji

Gdy spełnione zostaną warunki opisane wyżej, możemy cieszyć się pięknymi ujęciami maleńkich modeli:


kontakt@flora-art.com.pl | 536-908-914
© Copyright by Marta Rybak 2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jestem na FotoSzukacz.pl